wtorek, 12 czerwca 2012

Wiara

Ostatnio na religii(czyli jakieś 5 tygodni temu) miał miejsce dla mnie, bardzo nie miły incydent. Strasznie nie lubię, być posądzana o coś czego nie zrobiłam, mniejsza kiedy dzieje się to na osobności, ale gdy ma to miejsce w klasie pełnej ludzi, krew mnie zalewa. A więc nie przyszłam na pierwszą religię, a na drugą pech chciał, że się spóźniłam. Religia jak religia, każdy ma to gdzieś byle tylko pogadać i się pośmiać, niestety w tym roku uczy nas nawiedzony ksiądz, który uważa że pismo święte (celowo z małej litery) powinniśmy znać na pamięć, nie mówiąc już o modlitwach. Trochę zboczyłam z tematu, no więc wchodzę do klasy przepraszam za spóźnienie i siadam do ławki, przepisuję zadanie domowe a w między czasie koleżanki między sobą rozmawiają. Ksiądz zaczął krzyczeć : Jak masz zamiar rozmawiać to po co przychodzisz ?!, nieświadoma niczego przepisuję dalej, a on dalej swoje: Przestań gadać ! W końcu rozejrzałam się po klasie ciekawa na kogo ksiądz tak krzyczy a on : Tak tak o tobie mowa. Nie pomogły tłumaczenia, że przecież przepisuję a rozmawia kto inny, spóźniłam się na jego lekcję więc to ja jestem winna. Od tamtego incydentu sprawdziany piszę na 1, bo nie wierzę i nie mam zamiaru uczyć się modlitw, kiedy mogę nauczyć się nowych słówek z angielskiego. Przestałam chodzić na religię, moja mama nie jest dumna z tego powodu, ale tata nie ma nic przeciwko, mówi, że on też nie chodził a ślub dostał. Może i chodziłabym do kościoła, może i wierzyłabym w te wszystkie fantastyczne rzeczy, gdybym od małego nie zostawała zmuszana. Przecież wiara to nie obowiązek! Niektórzy mogą się ze mną nie zgadzać, okej. Kto chce wierzyć niech wierzy, ja mam inne zdanie i będę się go trzymać.